Czy istnieje samo-regulacja CO2 w atmosferze?

Najnowsze roszczenia alarmistów zmian klimatycznych głoszą jakoby ekosystemy, a szczególnie oceany zaczęły tracić w części swoją zdolność do pochłaniania dużej części emisji CO2 pochodzenia antropogenicznego (tzn. spowodowanego przez człowieka). Jest to ważne stwierdzenie, gdyż obecnie około 40 procent emisji antropogenicznych pozostaje w atmosferze, a reszta jest wychwytywana poprzez liczne procesy zachodzące w morzach i lądach. Ostrzeżeniu, że oceany doszły do limitu absorbowania oraz tracą zdolności usuwania atmosferycznego CO2 towarzyszy przewidywanie, że będzie to powodować coraz szybsze ocieplenie się planety Ziemi w przyszłości. Aczkolwiek, ostatnia analiza dostępnych danych dotyczących emisji atmosferycznego CO2 pokazuje jednak, że porcja CO2 pochłaniana przez oceany nie uległa zmianie od 1850 roku.

Wolfgang Knorr [1] z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu w Bristolu opublikował badania w Geophysical Research Letters, zatytułowane “Czy atmosferyczna frakcja antropogenicznej emisji CO2 wzrasta?” (Is the airborne fraction of anthropogenic CO2 emissions increasing?). Knorr łącząc dane z rdzeni lodowych, bezpośrednich pomiarów atmosferycznych, oraz dane historycznych emisji, pokazuje, że część antropogenicznego CO2, która pozostaje w atmosferze jest ilością stałą w ciągu ostatnich 160 lat, liczba ta mieści się w granicach niepewności pomiarowej. Oto streszczenie artykułu:

“Kilka ostatnich badań wskazało na możliwość, że oceany i ekosystemy lądowe rozpoczęły utratę części ich zdolności absorbowania dużej partii antropogenicznej emisji CO2. Jest to ważny wniosek, gdyż do tej pory jedynie około 40 procent tych emisji przebywa w atmosferze, uniemożliwiając dodatkowe zmiany klimatyczne. Ponowna analiza dostępnych danych atmosferycznej emisji CO2 z uwzględnieniem statystycznych niepewności wykazała, że tendencja wzrostu atmosferycznej frakcji CO2 od 1850 roku była 0,7 ± 1,4 procent na każdą dekadę, tj. bliska zeru, nie różniąc się w istocie od zera. Dalsza analiza pokazuje, że model statystyczny o stałej ilości CO2 w powietrzu zgadza się dobrze z dostępnymi wynikami w przypadku jeśli emisje CO2 z lądów byłyby przeliczone i obniżone do 82 procent w porównaniu z pierwotnymi szacunkami. Pomimo przewidywań pochodzących z klimatycznych modeli cyklu węgiel-klimat, żadnej tendencji w atmosferycznej frakcji CO2 nie można się dopatrzeć”

Praca ta bezpośrednio zaprzecza badaniom, które twierdzą jakoby absorpcja atmosferycznego CO2 przez ocean była spowolniona. Praca Knorra jest poparta badaniami opublikowanymi w prestiżowym magazynie Nature przez S. Khatiwala [2] “Historyczna rekonstrukcja antropogenicznego stężenia CO2 w oceanie” (Reconstruction of the history of anthropogenic CO2 concentrations in the ocean). To nie paliwa kopalne powodują wzrost poziomu CO2 w atmosferze”, stwierdza autor “Oceany odgrywają kluczową rolę w łagodzeniu skutków jego perturbacji w klimacie, pochłaniając od 20 do 35 procent antropogenicznej emisji CO2.” Okazuje się, że pochłanianie CO2 przez oceany nie zmniejszyło się w znaczący sposób, z kolei roślinność lądowa tymczasem znacznie zwiększyła wchłaniania tego gazu. Zacytujmy fragment artykułu: “Nasze wyniki wskazują, że wchłanianie antropogenicznego CO2 przez oceany gwałtownie wzrosło od roku 1950 z niewielkim spadkiem tempa pochłaniania w ostatnich dziesięcioleciach. Szacujemy, że rejestr oraz wchłanianie antropogenicznych emisji CO2 w 2008 roku wynosił odpowiednio 140 ± 25 Pg [3] C i 2,3 ± 0,6 C Pg na rok-1. Uważamy, że wody oceanów półkuli południowej są podstawowym kanałem poprzez który CO2 jest przechwytywany (stanowiło to około 40 procent całości antropogenicznych emisji CO2 w oceanie w roku 2008). Nasze wyniki dowodzą również, że lądowe ekosystemy były źródłem emisji CO2 do roku 1940, a następnie ich rola została odwrócona. Biorąc pod uwagę cały okres ery przemysłowej z uwzględnieniem statystycznej niepewności, szacujemy, że lądowe ekosystemy były od zerowego do głównego źródła emisji CO2, stanowiąc połowę ilości CO2 jaka została pochłonięta przez oceany w tym okresie”

Niektórzy sugerują, że ograniczenie antropogenicznych emisji CO2 o 50 procent przywróciłoby poziom tego gazu w atmosferze do stanu równowagi. Takie podejście budzi pewną możliwość, że jeśli emisje spowodowane przez człowieka obniżą się, to poziom absorpcji CO2 przez oceany i rośliny na Ziemi, może się również zmniejszyć, jednocześnie utrzymując ogólny poziom CO2 w atmosferze. Wydaje się również możliwe, że jeśli uwolnienie dwutlenku węgla znacznie się zmniejszy, lądowe ekosystemy mogą zmienić swoja role i przejść z “pochłaniacza” do producenta gazów cieplarnianych. Rejestr zmian CO2 w czasie, badań S. Khatiwala przedstawia rysunek 1.

Rysunek 1: Ewolucja źródeł antropogenicznych emisji CO2 oraz jego pochłanianie między rokiem 1765 i 2005. Źródła, występujące jako wartości dodatnie (FF), to spalanie paliw kopalnych (fossil fuel) z niewielkim wkładem produkcji cementu oraz zmiany w sposobie użytkowania gruntów rolnych. Naturalne "pochłaniacze" CO2, są przedstawione jako wartości ujemne, to atmosfera (A), ocean (O) i ekosystemy ziemskie (Land). Wskaźnik błędu, przedstawiony jest przez linie przerywane oraz strefę zaciemnioną, obejmuje on statystyczną niepewność, 5% dla emisji ze spalania paliw kopalnych, oraz ± 0,5 PgC/na rok, dla zmian wynikających z użytkowania gruntów rolnych.

Tak więc, reasumując powyższe obserwacje oznaczałoby to, że wszelka polityczna emocjonalna pobudliwość na temat groźnego poziomu CO2 może być nieuzasadniona w związku z tym co się dzieje w naturze. Wygląda na to, że środowisko naturalne Ziemi posiada swój własny mechanizm regulacji poziomu dwutlenku węgla. Naukowe odkrycie, że lądowe ekosystemy były źródłem emisji CO2 do roku 1940, a następnie stały się elementem pochłaniającym, wskazuje, że problem lub jego rozwiązanie nie jest takie proste, jak zamknięcie fabryk, zakaz posiadania samochodów terenowych, wprowadzenie “ekologicznych” podatków, itd. Natura, regulując sama poziom CO2 lub innych gazów, być może daje nam czas, aby bliżej zbadać problem zanieczyszczenia środowiska jako całości, zanim zwalimy całą aktywność gospodarczą człowieka w przepaść nakłaniani panicznie przez IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change – Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu-ONZ) lub też przez niektórych polityków.

Jako ostatnia myśl, obecnie, stało się niejako modne stwierdzenie, że globalna temperatura jest najwyższą od ponad kilku milionów lat. Oznaczałoby to, że antropogeniczne globalne ocieplenie wyprowadziło klimat poza pewne normy w porównaniu z okresami międzylodowcowymi (inaczej interglacjały) w epoce plejstocenu (1.87-0.01 mln. lat temu). W artykule edycji listopadowej 2009, wydanym przez Nature, David Noone [4] wykazał, określając temperaturę za pomocą izotopów z polarnych rdzeni lodowych, że okresy międzylodowcowe były raczej cieplejsze niż to co wcześniej sądzono. Jak dużo wyższe były temperatury, trudno jest dokładnie oszacować, uwzględniając ograniczenia w dokładności pomiaru owych danych, ale jak stwierdza “ostatnie ciepłe lata interglacjału emskiego około 128 tys. lat temu, określane różnymi pomiarami, uważa się już powszechnie, że wtedy temperatura była wyższa niż te w okresie przed rewolucją przemysłową”

Według USGS (United States Geological Survey – Geologiczny Instytut Pomiarowy Stanów Zjednoczonych) podczas ostatniego szczytu okresu interglacjału, około 125 tys. lat temu, poziom morza był około 3m do 20m wyższy niż obecnie [5]. Estymacja ta opiera się na datowaniu, badaniach chemicznych oraz pomiarach organizmów morskich występujących w miejscach geologicznie stabilnych odległych od granic płyt tektonicznych. Dane te wskazują, że globalna ilość lodu była znacznie niższa niż obecnie. Ilość ta odpowiadała obecnemu poziomowi arkusza lodu Grenlandii lub Zachodniej Antarktyki. To z kolei sugeruje, że wyższa temperatura trwała o wiele dłuższy czas niż obecnie, w celu stopienia takiej objętość lodu – wszystko to bez pomocy ludzi? Pomimo tych ustaleń, alarmiści od globalnego ocieplenia nadal głoszą sensacyjne oświadczenia, które w większości sytuacji okazują się być przesadne – jakimi naukowcami są ci ludzie, którzy celowo wprowadzają w błąd opinie publiczną?

Bądźmy zatem bardziej optymistyczni, upajając się pięknem naszej planety Ziemi, korzystajmy w pełni z obecnego interglacjału.

(Opracował: Sławomir Kowalczyk, sierpień 2009)

[1]-Knorr, W., Is the airborne fraction of anthropogenic CO2 emissions increasing? Geophysical Research Letters, 36, L21710, 2009

[2]- Khatiwala S., Primeau F. & Hall T. Reconstruction of the history of anthropogenic CO2 concentrations in the ocean, Nature 462, 346-349 (19 November 2009)

[3]- 1 Pg-(petagram) = 1015 grams = 1012 kg = miliard ton, tak więc 140 Pg reprezentuje 140 miliardów ton metrycznych

[4]- Noone D., Palaeoclimate: Kink in the thermometer Nature 462, 295-296 (19 November 2009)

[5]- http://pubs.usgs.gov/fs/fs2-00/

 

Leave a Reply