Obłęd i prawda

Czy legendarny lot Rudolfa Hessa do Wielkiej Brytanii w 1941 roku odbył się za wiedzą Hitlera? Odnaleziony właśnie dokument, zawierający wypowiedź adiutanta Hessa, potwierdza taką tezę.

Rudofl Hess 1937 rok. fot. Getty Images/FPM

Ten dzień wybrał z pomocą astrolożki, 10 maja 1941 roku położenie gwiazd było bowiem wyjątkowo korzystne. Około szóstej po południu Rudolf Hess wystartował z lotniska Haunstetten koło Augsburga.

Człowiek numer dwa w partii nazistowskiej był doświadczonym pilotem, niegdysiejszym zwycięzcą zawodów lotniczych „Wokół Zugspitze”. Kierował swój samolot w dół Renu, nad wybrzeże Holandii w kierunku Morza Północnego, potem zaś skręcił w stronę Szkocji i po pięciu godzinach lotu zeskoczył na spadochronie w okolicy Glasgow.

Niemca ze skręconą kostką znalazł jakiś robotnik, następnie ludzie z obrony cywilnej zabrali go na posterunek. Oświadczył im, że musi pilnie porozmawiać z mieszkającym w pobliskim zamku Dungavel Mouse księciem Hamilton.

Już następnego przedpołudnia siedział naprzeciwko brytyjskiego szlachcica, którego poznał podczas igrzysk olimpijskich w Berlinie. Ma do spełnienia „misję humanitarną” – oznajmił, wojna z Wielka Brytanią musi się zakończyć, choć Niemcy i tak z pewnością by ją wygrały.

Lot Rudolfa Hessa który miał miejsce przed 70 laty, do dziś pozostaje jedną z największych zagadek II wojny światowej. Co skłoniło zastępcę führera do ryzykowania własnym życiem owego wiosennego dnia, kiedy to 500 niemieckich bombowców podejmowało swój najcięższy jak do tej pory atak na Londyn? Dlaczego proponował Wielkiej Brytanii pokój w chwili, gdy Wehrmachtowi w roli wciąż walczącego przeciwnika został już tylko ten kraj, a Hitler przygotowywał uderzenie na Związek Radziecki?

Czy ów fragment historii drugiej wojny światowej musi więc zostać napisany na nowo? Czy może w owej wyprawie chodziło jednak o oficjalną dyplomację?

Odnaleziony dokument potwierdza w każdym razie przekonanie tych, którzy nigdy nie wierzyli w wersję o samotnym sprawcy, przekonanym o słuszności swojej drogi. Kamerdyner Hitlera zaraz po wojnie opowiadał: „Nie odważyłem się go spytać, czy wiedział o locie Hessa do Glasgow, lecz jego zachowanie mówiło mi: nie tylko wiedział wcześniej o wszystkim, lecz prawdopodobnie sam go tam wysłał”. Podobnie wypowiadali się też gauleiter Ernst Wilhelm Bohle z Organizacji Zagranicznej NSDAP i adiutant Hermanna Göringa, Karl Heinrich Bodenschatz, goszczący w Berghofie w czasie, gdy Hitler otrzymał wiadomość o wyprawie Hessa.

Pewne jest, że nikt inny z jego paladynów nie był mu tak oddany jak Rudolf Hess, który już podczas próby puczu w 1923 roku maszerował na samym przedzie z wyciągniętym pistoletem, a potem, siedząc wraz z Hitlerem w twierdzy Landsberg, współredagował “Mein Kampf”. To on na początku istnienia NSDAP organizował bojówki SA i był współtwórcą pseudoreligijnego kultu führera. On, z pomocą pośredników, utrzymywał kontakty z przyjaznymi Niemcom kołami w Wielkiej Brytanii.

Wrak samolotu Hessa, Messerschmitt Bf 110C1. http://www.onlinepublishingcompany.info

Lecz jego majowa misja już na samym początku poniosła klęskę. Brytyjski premier Winston Churchill, który wydawał akurat kolację w swojej weekendowej posiadłości niedaleko Oxfordu, kiedy dowiedział się o nieoczekiwanej wizycie, nie zamierzał wcale przerwać planowanej na ten wieczór projekcji filmu. „Hess czy nie Hess, teraz oglądam braci Marx“ – powiedział. Po co zawierać pokój z agresorem, który chce uczynić sobie poddaną całą Europę? Hess trafił do aresztu.

Trzy dni po owym locie Martin Bormann, szef partyjnej kancelarii, odczytał zebranym list pożegnalny Hessa do führera. Następnie zaś sam Hitler zaapelował do wierności swoich współtowarzyszy. Hess w sposób bezprzykładny nadużył mojego zaufania – powiedział. Minister propagandy Rzeszy, Joseph Goebbels, nazwał go „błaznem“ i „człowiekiem o rozstrojonych nerwach”. W wydanym komunikacie napisano, że Hess stał się „ofiarą własnych urojeń”. Współcześni uważali jednak oficjalną wersję o nagłym szaleństwie zastępcy führera za mocno wątpliwą.

Pintsch, który był świadkiem starannych przygotowań swego szefa do owej wyprawy i nie dostrzegł u niego żadnych oznak obłędu, został aresztowany. Z więzienia gestapo przy berlińskiej ulicy księcia Albrechta przewieziono go do obozu koncentracyjnego w Oranienburgu, stamtąd zaś trafił na front wschodni.

Pod koniec wojny adiutant dostał się do niewoli radzieckiej, gdzie wypytywany był przez funkcjonariuszy tajnego wywiadu o wydarzenia z wiosny 1941 roku. Jak wynika z badań historyka Uhla, kopie jego zeznań otrzymali między innymi dyktator Józef Stalin, minister spraw zagranicznych, Wiaczesław Mołotow, oraz szef NKWD, Ławrientij Beria.

Niejasne pozostaje, czy dowiedzieli się prawdy, czy też jedynie tego, co sami chcieli usłyszeć od Pintscha. Rzuca się w oczy fakt, że adiutant używał zwrotów charakterystycznych dla propagandy radzieckiej. Trwała już zimna wojna, Pintsch zaś wyjaśnił, że chce „właśnie teraz“ zwrócić się do opinii publicznej, „ponieważ reakcyjne kręgi w Anglii i Ameryce usiłują rozpętać działania wojenne”. Adiutant zakończył swoją wypowiedź słowami: „Podane przeze mnie fakty potwierdzają, że Anglia, sprzyjając agresji hitlerowskiej na Związek Radziecki, działa zgodnie ze swoją starą zasadą wybierania cudzymi rękami kasztanów z ognia”.

Teza o spisku niemiecko-brytyjskim odpowiada interpretacji Stalina, który aż do czasu ataku Niemiec na jego kraj 22 czerwca 1941 roku uważał, że Hitler nie dopuści do wojny na dwóch frontach i będzie starał się przedtem zawrzeć pokój z Anglią. Okazało się jednak, że się mylił.

Historycy, jak na przykład Rainer Schmidt z Würzburga, traktują więc odnaleziony obecnie dokument z dużym sceptycyzmem. Główne pytanie – skoro nawiązano kontakty z gotowymi do zawarcia pokoju Anglikami, dlaczego obie strony nie spotkały się raczej na neutralnym gruncie? – pozostaje bez odpowiedzi.

Zdjęcie Rudolfa Hessa w więzieniu Spandau w Berlinie Zachodnim, tuż przed śmiercią, sierpień 1987 roku

Rainer Schmidt wskazuje ponadto na odbiegającą od tej wersję, jaką Pintsch opowiedział w 1963 roku pewnemu brytyjskiemu dziennikarzowi. Zgodnie z nią Hess po odbyciu próbnego lotu powiedział mu: „Führer nie wie, że dziś wieczorem podjąłem tę próbę”.

Podczas procesu norymberskiego przeciwko głównym niemieckim zbrodniarzom wojennym radziecki sędzia zażądał dla Rudolfa Hessa kary śmierci przez powieszenie, przedstawiciel Francji zaś opowiadał się za wyrokiem 20 lat więzienia. Porozumiano się w końcu, orzekając karę dożywocia. Jeden z punktów oskarżenia był prawdopodobnie szczególnie trudny do zaakceptowania dla Hessa, który postrzegał siebie jako mediatora: spisek przeciwko pokojowi światowemu.

„Najposłuszniejszy” z popleczników Hitlera – jak określa to jego biograf Kershaw – musiał odpokutować swoje winy znacznie ciężej niż większość planistów i wykonawców mordu Żydów i wojny niosącej zagładę. Rudolf Hess spędził 40 lat za kratami Allied Prison w Spandau. Przez większość tego czasu był zupełnie sam. Żadnemu historykowi nie wolno było pytać go o motywy jego działań, a adwokat nie mógł omawiać z nim jego sprawy. Jeśli dostawał gazety, artykuły o czasach nazizmu były z nich wycinane. Podczas pobytu w wiezieniu przeczytał podobno 7 tysięcy książek, a pod koniec życia zachwycał się oglądaną w telewizji grą w tenisa w wykonaniu Steffi Graf. W 1987 roku powiesił się na kablu elektrycznym. Miał 93 lata.

Autorzy: Klaus Wiegrefe, Jan Friedmann

Źródło: Der Spiegel,

http://ciekawe.onet.pl/historia/obled-i-prawda,1,4772952,artykul.html

 

Leave a Reply