Dlaczego kobiety chcą zmieniać mężczyzn?

Poznałaś tego jedynego? Gratulacje. Mama, przyjaciółki i siostra z pewnością poradzą ci, że teraz musisz go sobie wychować. Tylko dlaczego? I jakie będą tego skutki? Tłumaczy Tomasz Szlendak, socjolog.

http://facet.onet.pl/

Dlaczego to kobiety chcą wychowywać mężczyzn, a nie odwrotnie?

Tomasz Szlendak: Nie ma takiej kultury, w której kobiety nie próbowałyby zmieniać swoich partnerów. W naszej tuż po ślubie zaczyna się przeprogramowywanie i rekonstrukcja mężczyzny z wymarzonego księcia na białym koniu w misia w papuciach. Tłumaczę to tak: w systemach monogamicznych wolnych kobiet jest więcej niż wolnych mężczyzn. Muszą więc bronić swoich mężów przed kobietami, które ich nie mają. A jak najlepiej to zrobić, jeśli nie odejmując mężczyznom atrakcyjności? Racjonalnie, choć nie zawsze świadomie, żona “umisiawia” swojego męża, sprawia, że zwraca się on bardziej ku sprawom domowym niż światu zewnętrznemu. Robi to, by go zatrzymać.

Ale kobiety nie tylko chcą mężów “umisiowić”. Chcą ich też nauczyć sprzątać po sobie brudne skarpetki. Albo żeby się trochę podciągnęli towarzysko: zaczęli mieć właściwe poglądy. Najczęściej takie jak one.

Wśród kobiet w naszej kulturze cały czas pokutuje wyobrażenie o związku jako komunii dusz. Mężczyźni takich wyobrażeń nie mają. Zupełnie inaczej widzą zakres autonomii w związku. Kobieta chciałaby, żeby związek działał jak jedna osoba, żeby oboje podobnie myśleli o wielu dziedzinach. Mężczyźni nie zmuszają się do tego, żeby czuć świat tak samo. Kobiety próbują kształtować mężczyzn na swoje podobieństwo, bo wydaje im się, że tylko wtedy jest dobrze.

A dlaczego mężczyźni tak się dają?

Z wygodnictwa. Widać też, że mężczyźni coraz bardziej potrzebują opieki. Obserwuję to zwłaszcza w takich krajach jak nasz, katolickich albo takich, gdzie religia była niegdyś bardzo silna: Włochy, Hiszpania, Grecja. Taka postawa wynika z przekonania, że rodzina to jest coś bardzo poważnego, więc coraz później współczesny mężczyzna wchodzi w związek. Nie dlatego, że rodziny nie ceni, lecz dlatego, że ją przecenia. Mężczyźni coraz dłużej, do trzydziestego któregoś roku życia, są pod opieką matek, zwyczajnie ich rozpieszczających i traktujących jako zasób, którego nie należy się pozbywać. Dla kontrastu: Dunki swoich synów wypychają z domu, kiedy oni idą na studia, bo są już dorośli i niech sobie radzą sami. Jest różnica, prawda?

A to nie jest w takim razie pozostałość matriarchatu?

To nie jest matriarchat, tylko rodzina matryfokalna, skupiona wokół kobiety. To ona rządzi, trzyma pieniądze. Scenka z PRL: górnik wraca do domu, oddaje wypłatę żonie, ona wydziela na alkohol. Resztą zarządza dla domu. Scenografia się zmieniła, ale obyczaje w wielu miejscach nie bardzo. Uważam zresztą, że dla polskich mężczyzn jest to wygodne. Nie muszę iść do sklepu, nie muszę odróżniać pietruszki od bazylii, jestem sterowany: idź tam, kup to, co zapisane, napraw to, przyjedź tutaj.

Więc jest wam tak wygodnie. A co tracicie?

Wolność.

To dużo dla mężczyzny?

Zależy, dla jakiego. Dzięki takiemu układowi mężczyzna nie musi konkurować o władzę. To w pracy jest pole walki, tam można szaleć do woli, żeby potem w domu zamieniać się w potulnego misia. Znam przykłady szefów, którzy zarządzają zespołami ludzi, a w domu zarządza nimi żona. Są szczęśliwi.

A może dzięki temu potrafią zarządzać w pracy, bo w domu front jest zabezpieczony?

Może dlatego, że mają w domu święty spokój. Mężczyźni są w stanie wiele oddać dla spokoju. Unikają konfliktów, w które kobiety wchodzą częściej. Oddając część władzy, wolności, mężczyzna bardzo dużo zyskuje w swoim mniemaniu.

A dlaczego mężczyźni nie próbują zmieniać kobiet?

Bo lista cech, których kobiety oczekują od mężczyzn, jest dłuższa, niż lista cech pożądanych przez mężczyzn u kobiet. Im wystarczy, że kobieta pasuje wizualnie, jest miła, inteligentna, nie wstyd się z nią pokazać. Co tu więcej zmieniać?

Jest taki serial, w którym ambitna lekarka “wyjmuje” mężczyznę z rodziny. On zostawia dla niej żonę i nastoletnią córkę. Od dnia, kiedy przeprowadza się do kochanki, ta rozpoczyna żmudną pracę nad nim. Jej nowy narzeczony ma szybko załatwić rozwód, zmienić pracę na lepszą, zrobić doktorat. Na nowo pisze mu życiowy biznesplan.

Planowanie życia i uleganie normom społecznym to domena kobiet. Mężczyźni o wiele mniej poddają się wpływom otoczenia. Jak już sobie coś wymyślą w wieku pięciu lat, to tak będą myśleli do śmierci. To dla siebie ta kobieta wymaga od partnera, żeby zmienił pracę, zrobił doktorat. Nie dla niego. Niektórym zresztą to się przydaje, np. takim mężczyznom, którzy z lenistwa marnują talenty. Wtedy kobieta jest muzą. A przecież też wykonuje rodzaj formatowania. Żonie Einsteina przypisuje się znaczną część idei, które opublikował pod swoim nazwiskiem. Freud też pisał dzięki swojej partnerce. Ale to są wyjątki. Zazwyczaj jednak kobiety formatują mężczyzn, ściągając ich w dół: żeby się nie wyróżniali, żeby byli jak inni, kiedy spotkają się z sąsiadami w niedzielę w kościele.

A Marlena Dietrich powiedziała, że większość kobiet usiłuje zmienić swojego faceta, a kiedy im się to wreszcie udaje, ten facet wcale im się nie podoba. Naprawdę większość?

Tak. I moim zdaniem to bardzo trafne podsumowanie wszystkich badań na ten temat, psychologicznych i socjologicznych. Tym, co przyciąga kobietę do mężczyzny, jest jego egzotyczność. To, że potrafi ją zaskoczyć, że jest nieprzewidywalny. Ale potem kobieta zaczyna go socjalizować, dopasowywać do swojej codzienności. Obudzi się, kiedy będzie za późno. Ten mężczyzna, za którego wyszła, już się nie zachowuje, jak trzeba, ani nie wygląda, jak trzeba. Stał się kimś innym, nudnym i przewidywalnym. Pierwsza myśl to rozwód – cztery na pięć jest inicjowanych przez kobiety. Dopiero socjoterapia może jej uświadomić, że to ona wymogła na swoim partnerze zmiany, których teraz nie akceptuje. Że to ona sama doprowadziła do końca atrakcyjności swojego mężczyzny.

Dr hab. Tomasz Szlendak zajmuje się zmianami obyczajów w kulturze zachodniej. Wykłada na uniwersytecie w Toruniu.

(M. Mikołajska)

Autor: Anna Luboń (sierpień 2011)

Źródło: Elle

 

Leave a Reply